Burmistrz Sobótki odrzucił w sądzie propozycję ugody. Kolejna sprawa z Kurdzielem 6 października!

Fot. Na zdjęciu burmistrz Sobótki Mirosław Jarosz pozwany karnie przez Huberta Kurdziela.

W środę 15 września odbyła się rozprawa w sprawie pomówienia, jakiego Mirosław Jarosz miał dopuścić się wobec Huberta Kurdziela, dyrektora Ośrodka Sportów Wodnych Powiatu Wrocławskiego w Borzygniewie. Sąd zaproponował ugodę, na którą nie zgodził się burmistrz Sobótki – Jestem niewinny, miał mówić Mirosław Jarosz na sali rozpraw, która toczyła się za zamkniętymi drzwiami.

Przypomnijmy, do sądu karnego trafił prywatny akt oskarżenia przeciwko burmistrzowi Sobótki Mirosławowi Jaroszowi (pisaliśmy o tym TUTAJ) . Chodzi o słowa, które padły 30 marca 2021 roku podczas sesji Rady Miejskiej. Zdaniem prawników Huberta Kurdziela, burmistrz Sobótki dopuścił się zniesławienia poprzez wprowadzenie w błąd mieszkańców Sobótki i osób biorących udział w posiedzeniu sesji Rady mówiąc, że Kurdziel miał wysyłać do radnych maile i przekonywać by nie decydowali się na budowę wodociągu. Właśnie za ten czyn burmistrz Sobótki odpowiada przed sądem z art. 212 kodeksu karnego.

Podczas rozprawy sąd zaproponował stronom ugodę, na którą przychylnie zareagował Hubert Kurdziel, który już wcześniej proponował burmistrzowi polubowne rozwiązanie sprawy. Kurdziel chciał oficjalnych przeprosin oraz wpłaty określonej sumy pieniędzy na rzecz Zakładu Opiekuńczo Leczniczego dla Dzieci w Jaszkotlu. Mirosław Jarosz stwierdził, że jest niewinny i propozycję ugody odrzucił, proponując przy tym, by Hubert Kurdziel sprawę z sądu wycofał.

Co grozi burmistrzowi Sobótki, jeśli sąd uzna jego winę?

Poprosiliśmy o komentarz prawnika Pawła Mitra z fundacji lus Probitatis, który  przeanalizował opisywaną przez nas sprawę.

Prawnik Paweł Miter

 – Jeśli Sąd uzna, że doszło do zniesławienia pana Huberta Kurdziela, to pan Jarosz może usłyszeć wyrok karny, kara tutaj przewidziana prawem,to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku – mówi prawnik Paweł Miter.

Nasz ekspert z szacunku do  niezawisłości i niezależności sądu nie chciał wyrokować finału tej sprawy.

– Jest to uciążliwe, bo wyroki karne są odnotowywane na określony czas w kartotece. Trudno wyrokować, jaki może być wyrok, nie robiłbym tego w tej sprawie ze względu na szacunek dla niezawisłości i niezależności sądu. Ale jeśli dojdzie do skazania, to pan Jarosz może będzie musiał zapłacić także nawiązkę o określonej wysokości albo też co jest najbardziej prawdopodobne w tego typu sprawach tzw. prywatnoskargowych będzie zmuszony przeprosić pana Huberta Kurdziela za pomówienie i zniesławienie ze zwrotem kosztów sądowych. To najczęściej jest też niejako efekt możliwej ugody, jaka strony mogą zawrzeć na każdym etapie sprawy za zgodą sądu – powiedział Paweł Miter.

Hubert Kurdziel i Mirosław Jarosz spotkają się w sądzie ponownie 6 października.

r.krajewski@gazetaslezanska.pl

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików "cookies" Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close