Seniorzy pływają łodziami, ratują ludzi i zdobywają Ślężę

Szefowa Klubu Seniora w Mietkowie – Kamila Czmiel (z lewej) i Danuta Rusinek-Przybylska (fot. bom)

Danuta Rusinek-Przybylska ma 73 lata. Mimo swojego podeszłego wieku w sylwestra weszła na Ślężę. W mietkowskim klubie seniora jest więcej oryginalnych ludzi.

Dawniej pani Danuta pracowała jako księgowa w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Kątach Wrocławskich. Przedsiębiorstwo istniało do lat 90. Później seniorka przeszła na emeryturę. Życie jej odmieniło się po pielgrzymce w Portugalii, gdzie odwiedziła m.in. Fatimę. Kobieta od dziesięciu lat należy do Klubu Seniora w Mietkowie.

– Nie oszczędzam się. Na co dzień uprawiam przydomowy ogródek skalny. Lepsze samopoczucie daje mi praca fizyczna. Nowy Rok ze znajomymi przywitałam na Ślęży. Wchodziliśmy szlakiem od strony Tąpadła. Wejście zajęło mi półtorej godziny – opowiada Danuta Rusinek-Przybylska.

Starsza pani interesuje się Ślężą. Jej zdaniem to wyjątkowa góra, która ma w sobie mnóstwo pozytywnej energii. Seniorka uprawia nordic walking. Za rok w sylwestra chce powtórzyć wyczyn.

Pan Franciszek uratował kolegę

Do Klubu Seniora w Mietkowie należy około 50 osób. Większość pasjonuje się podróżami, teatrem i różnymi zainteresowaniami. W klubie organizowane są spotkania ze znanymi ludźmi i różne kursy. Wiedza o udzielaniu pierwszej pomocy przedmedycznej przydała się panu Franciszkowi, który ma 68 lat.

Podczas jednego ze spotkań uratował życie swojemu o dwadzieścia lat młodszemu koledze z Chwałowa.

– Do zdarzenia doszło na boisku w Mietkowie. Jeden z uczestników stracił przytomność. Franciszek posiadał wiedzę z udzielania pierwszej pomocy. Do chwili przyjazdu karetki reanimował go wykonując masaż serca – opowiada Kamila Czmiel, szefowa mietkowskiego klubu.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Okazało się, że poszkodowany mężczyzna od dłuższego czasu miał kłopoty z sercem. Miał też wszczepiony kardiowerter.

Rejs z Malczyc nad Bałtyk

Seniorem z pasją jest pan Grzegorz z Milina. 73-latek aktywnie spędza czas nie tylko na lądzie, ale i na wodzie. Od wielu lat w lipcu razem ze swoim sąsiadem wyruszają w rejs po Odrze.

Kilkudniowa podróż jachtem kabinowym rozpoczyna się w porcie w Malczycach a kończy, gdzieś w nadmorskich miejscowościach. Po drodze panowie zaliczają Zalew Szczeciński, Kołobrzeg i inne miejscowości.

jacek.bomersbach@gazetaslezanska.pl

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików "cookies" Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close